Intro na początek :)

Szczerze mówiąc nigdy nie sądziłam, że się skuszę na prowadzenie bloga… Życie potrafi jednak zaskakiwać i oto jestem! Dzień dobry, witajcie, cześć! 🙂 Przez ostatnie pare dni tylko o tym myślę, kombinuję, piszę, szperam w internecie w poszukiwaniu instrukcji, satysfakcjonującego motywu. Próbuję, edytuję, kasuję, wklejam, a potem znów to samo od początku, aby ten twór był w pełni zadowalający. Mnie zadowalający, jak na razie i powiem szczerze, że sprawia mi to ogromną frajdę! Mogłabym się zajmować tylko tym 😉 A teraz przyda się pare słów o tym, skąd wziął się ten pomysł, który mnie ogarnął bez reszty…

Uważam, że to jest piękne spotykać w swoim życiu ludzi, którzy mają pozytywny wpływ na Ciebie. Myślę sobie, że prawie każda napotkana osoba coś wnosi do naszego życia. Coś ma Ci uświadomić, coś unaocznić, do czegoś zachęcić, sprawić, że pewne działania zostaną zaniechane lub zainspirować do czegoś twórczego, wartościowego, do zmian. Czasem człowiek uświadamia sobie to po pewnym czasie. Podkreślam, czasem dopiero po pewnym czasie możemy przypisać moc inicjacyjną duszy napotkanej w trakcie codziennego biegu, ale zdecydowanie warto mieć oczy szeroko otwarte, aby dostrzec to, co możemy dostać od innych każdego dnia. Oczywiście czasem zdarza się tak, że spotykamy osoby, które mają totalnie nijakie znaczenie dla naszego życia, wtedy wystarczy tylko pozwolić odejść tej osobie i jeszcze bardziej skupić się na tych jednostkach, dzięki którym możemy się rozwijać. Ja mam to szczęście, że spotkałam takich ludzi bardzo dużo jak do tej pory i mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec…

Dlaczego o tym piszę? Z dwóch powodów. Po pierwsze jest to piękna, czasem nieoczywista prawda, o której należy zawsze pamiętać. Po drugie dokładnie dziś (19 kwietnia 2014) poczułam, że muszę wrócić do pisania. Bo przecież ja kiedyś pisałam sporo, gazetę nawet prowadziłam z całkiem dobrym skutkiem i kurcze, przecież ja to lubię! Na tę myśl złożyło się mnóstwo czynników i pare właśnie inspirujących osób. Iskra pojawiła się w momencie czytania bloga podróżniczego POJECHANA prowadzonego przez moją koleżankę ze studiów magisterskich. Ola podjęła w swoim życiu bardzo odważną decyzję i rzuciwszy wszystko pojechała do Chin, gdzie mieszka, żyje i skąd dalej podróżuje racząc nas, jej czytelników niesamowitymi historiami z końca świata. Ostatnio podróże są coraz częściej obecne także i w moim życiu, więc wpadłam na pomysł, że spisanie wrażeń będzie doskonałym uzupełnieniem zdjęć, które przywiozłam. Pomyślałam, CZEMU NIE?

Pisaniem można zajmować się zawsze, niezależnie od wszystkiego co się w życiu robi. Można pisać o sobie, o innych, o przeżyciach, wymyślać historie. Wszystko to idealnie nadaje się do przelania na papier. Zależy to tylko od tego, co w Twojej duszy drzemie, w jakie słowa chcesz to ubrać i czy lubisz, potrafisz to robić. Moja przyjaciółka też pisze. Zawsze wysyła mi swoje dzieło do recenzji. Zawsze jest świetne. Bo płynie z pasji i z bogatej wyobraźni. Można? Można! Pomyślałam, CZEMU NIE?

Blog. To słowo jeszcze tak niedawno było mi kompletnie obce. Niby wiedziałam, że jest taka forma kreatywna, ale jakoś tak nasze drogi nie mogły się przeciąć. Aż tu nagle Ola, aż tu nagle Ania ze swoim strefaMICE i jakoś zaczęłam to czytać. Ponad to moja znajoma z czasów dawnych napisała kiedyś do mnie, że chce założyć bloga/portal/vortal/funpage  – coś, co ma komunikować ludziom pewne prawdy i spostrzeżenia narodzone w jej głowie. Poprosiła mnie, abym jej w tym pomogła, bo to umiem. Projekt ten jeszcze nie ujrzał światła dziennego, ale co ma wisieć nie utonie. Ważne jest to, że ktoś wierzy, że się do tego nadaję. Pomyślałam, CZEMU NIE?

Ludzie z pasją są super intrygujący, interesujący i z nimi nigdy nie można się nudzić. Ostatnio myślałam sobie o mojej przyjaciółce, która oddała się w pełni rękodzielnictwu szeroko pojętemu:  biżuteria z filcu, sznurkowanie, decoupage. Koleżanka zaczęła szyć. Inna przyjaciółka pasjonuje się historią Warszawy i warszawskiej gwary. Spojrzałam na siebie i zaczęłam się zastanawiać co ja robię? Co lubię? Lubię wiele rzeczy, ale nic konkretnego nie robię. Czas to zmienić. Przecież lubię i chyba umiem pisać, więc pomyślałam… CZEMU NIE?

Nieustannie inspirujący są dla mnie ludzie, którzy pokazują, że można żyć według własnych pragnień, upodobań, według własnego pomysłu. Od studiów nie widziałam pewnej koleżanki, która każdego dnia z facebooka donosi o nowych planach, działaniach, sukcesach. Ostatni to taki, że jej praca magisterska ukaże się w wersji książkowej. Gratulacje! Czyli ciężka praca się opłaca! Można też zmienić miejsce zamieszkania na Zakopane i wsiąknąć w tamtejszą kulturę rzeźbiąc podhalańskie kołyski czy na Norwegię i założyć tam kawiarnię. Można brać udział w konkursach i wygrywać egzotyczne wycieczki, można oddać się aktorstwu i codziennie przybierać inną twarz. Wniosek jest jeden – od Ciebie zależy, jak wygląda Twoje życie, czym się zajmujesz, kim jesteś. Wszystko zależy od podejmowanych decyzji i tego czy pójdziesz za wewnętrznym głosem. Pomyślałam więc, CZEMU NIE?

Mogłabym tak wymieniać jeszcze mnóstwo innych przykładów, bo na szczęście wśród moich znajomych jest ich co nie miara, ale czas zbliżać się do puenty. Muszę jednak wspomnieć jeszcze o jednej inspiracji. Moja przyszywana młodsza siostra jest pełna dobrej energii i flirtu z wszechświatem. W tegorocznego sylwestra, podczas noworocznego papierosa rozmawiałyśmy na balkonie o marzeniach, o robieniu nowych rzeczy, o strachu, który czasem się przy tym pojawia. Wtedy padło proste, magiczne zdanie: A WŁAŚCIWIE CZEMU NIE? Dziś mi się to bardzo intensywnie przypomniało, zaczęło dzwonić.

Życie jest krótkie i trzeba z niego korzystać według własnych wibracji i potrzeb.

Nie wiem czy to będzie blog czy pisanie do foldera, bo w mojej szufladzie już za wiele się nie zmieści. Nie wiem czy to będzie regularne. Ważne, aby było z serca i pozwoliło mi zapisać wszystkie wspomnienia, myśli, refleksje, które się narodzą. Zatem piszmy i czytajmy, bo CZEMU NIE? 🙂

Buba

PS. Dziękuję Wam wszystkim za codzienną inspirację 🙂

PS 2. Niektóre zdjęcia na tym blogu pochodzą z galerii i oka moich współtowarzyszy podróży – Danke Szun!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s