Kiedy gwiazdki mają znaczenie?

W ostatnim czasie okazuje się, że gwiazdki są warte nawet ludzkiego życia… Spójrzmy jednak jak to wygląda w praktyce podczas podróży. W wakacje okazało się, że posiadanie gwiazdek na dokumencie tożsamości daje spokój i swobodę. Czy ja już wspominałam, że jeden nasz kolega jest z pochodzenia Rosjaninem? Na co dzień jest to kompletnie bez znaczenia, ale w podróży, gdy madziarskie służby graniczne sugerują, że nam go odbiorą informacja ta zyskuje na wartości. 

Gdy podróżuje się pociągami nocnymi i ma się zamiar podczas tej podróży przekroczyć granice, trzeba liczyć się z dwoma rzeczami. Zostanie się obudzonym w celu sprawdzenia dokumentów przez służby graniczne jednego państwa, a gdy się znowu smacznie zaśnie, na końcu pasa demarkacyjnego kolejna ekipa poprosi Cię o to samo tylko w innym języku. Miej dowód zawsze pod ręka, wtedy to trwa dosłownie sekundy i można to zrobić na w pół przytomnym. Wszystkie kontrole podczas tripu na Bałkany tak właśnie wyglądały, do czasu…

Okazuje się bowiem, ze wyjechać z Unii Europejskiej jest bardzo łatwo, ale żeby na nią wrócić bywa już trochę gorzej. Byliśmy w trakcie przekraczania granicy z Serbii na Węgry. Pierwsza cześć przebiegła bez żadnych problemów. I nagle wszystkim zrobiło się gorąco! Gdy masz rosyjski paszport i polską kartę stałego pobytu, a numery tych dokumentów nie są tożsame, co jest oczywiście zrozumiałe, zapada popłoch. Wstrzymanie pociągu. Jedyne co zrozumieliśmy z ich dziwnej konwersacji po madziarsku było słowo „fake”. Czyli nie jest dobrze… Jest godzina 3:00 rano, za oknem pada siarczysty deszcz, nad nami, a w zasadzie nad kolegą stoi czterech madziarskich urzędników służb granicznych odzianych w pałatki, jeden trzyma w ręku drewnianą, długą drabinę, a ich miny mówią jedno: martwcie się.

Pogadali, pokrzyczeli, zabrali dokumenty i zniknęli bez słowa. Na jakieś dobre 15 minut. To było myślę najdłuższe 15 minut podczas tego wyjazdu. W głowie kłębiły się pytania o to co się dalej stanie. Zostaniemy tu? Kto zostanie? Wszyscy? Część? Na jak długo? W środku nocy na jakimś kompletnym odludziu? Kiedy wrócimy do domu? Próbowaliśmy się jednak nie poddawać czarnowidztwu tylko jakoś przetrwać do decyzji. I tak w sytuacji stresowej najlepiej pomaga… Obśmianie sytuacji! 🙂 Tak! Nerwowa głupawka „robi robotę”, jak mawiają niektórzy. Żarty w stylu: „no zostaniesz wśród swoich”, „będziemy Cię odwiedzać”, ” daj im prawko, pomachaj gwiazdkami to się odczepią” na zawsze pozostaną mi w pamięci. Gdy wrócili oddali tylko dokumenty i bez słowa pojechaliśmy dalej. Czyżby telefon do ambasady? W sumie to nie ważne. Najważniejsze jest poczucie ulgi i to ze w pełnym składzie mogliśmy kontynuować podróż do domu!

Uff… Ale tylko na chwile, bo ten powrót ma jeszcze jedno ciekawe oblicze…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s