Przez przypadek: Mauritius. One.

IMG_9549„Przez przypadek:…” to będzie historia podróży, które pojawiły się w moim życiu nieplanowane. Można  powiedzieć, że zostały mi w jakiś sposób narzucone przez los i nie miałam wpływu na ich kierunek. Dzięki temu zobaczyłam miejsca, do których prawdopodobnie sama bym się nie wybrała, a które wzbogaciły moje wspomnienia o fantastyczne chwile i obserwacje. Takie podróże (jak do tej pory) zdarzyły się trzy. Mauritius to trzecia z nich, najświeższa, gdyż byłam tam w tym roku, więc będzie to relacja prawie na bieżąco. Kolejne, poprzednie dwie również doczekają się tutaj swojego miejsca, ale tymczasem czas wyruszyć na drugą półkulę ziemi pod zwrotnik Koziorożca, na południe Afryki, na wschód od Madagaskaru, na wyspę kropkę, ledwo widoczną na mapie. Czytaj dalej

Bieszczady Odnalezione

To może trochę wstyd, że tak późno zostały one odnalezione przeze mnie, ale bardzo się cieszę, że nareszcie to nastąpiło. Mój Tata już dawno odkrył ich piękno i co roku znikał z domu na 3 tygodnie jeżdżąc po tych wspaniałych terenach na rowerze. Nadeszła w końcu i moja chwila… To był wrześniowy jesienny wieczór, gdy poczułam, że po prostu MUSZĘ pojechać w góry. Bieszczady przyszły mi na myśl jako pierwsze. Napisałam więc do przyjaciółki „jedziemy w Bieszczady?” W odpowiedzi dostałam tylko krótkie „kiedy?” i już wiedziałam, że nie ma od tego odwrotu! Czytaj dalej

Beskid Żywiecki ze słońcem i śniegiem!

Po miesiącach podróżowania za granicami naszej pięknej Polski czas wreszcie zawitać na te wspaniałe tereny, które równie często, a może nawet częściej odpowiadają na nasze turystyczne  potrzeby, goszczą nas na swojej ziemi i spełniają nasze marzenia. Głównie będziemy chodzić po górach, ponieważ ten krajobraz jest zawsze zaskakujący, zapierający dech w piersiach, urokliwy, daje poczucie spełnienia, szczęścia, odpoczynku, relaksu, szacunku i to właśnie w górach mam zawsze wrażenie, że aktualne zmartwienia nic nie znaczą… Jeśli chcę odpocząć, zapomnieć, naładować się pozytywną energią, jadę w góry! Jadę w góry również wtedy, kiedy akurat jest okazja, bo inni jadą i mogę do nich dołączyć 🙂 Tę górzystą podróż rozpocznę od Beskidu Żywieckiego, gdzie miałam okazję gościć dwa razy. Właściwie to trzy, ale o trzecim razie opowiem kiedy indziej. Zatem, raz latem, raz  zimą. Zapraszam na kolejne podwójne spojrzenie na to samo miejsce z różnych perspektyw… Czytaj dalej

Norway – goodbye!

IMG_7201Po tych wszystkich przygodach, po ośmiu dniach w trudzie i magii wędrówki pozostało nam jeszcze tylko wyschnąć, usunąć kleszcza, przespać się na twardych, drewnianych ławkach i rano wsiąść na prom, który nas zawiezie do Stavanger, skąd odlatuje nasz samolot do domu. Plan prosty. Jak to jednak często w podróży bywa, okazało się, że i takie banalne założenia można nieoczekiwanie zmienić… Co jakiś czas wychodziliśmy z naszej przystani na ganek. Tam była toaleta, ale też idealne miejsce do palenia. Stałyśmy z koleżanką rozmawiałyśmy i nagle zaczepił nas jakiś mężczyzna… Czytaj dalej

Norway – be strong!

IMG_7192Lysebotn przywitało nas mokrą aurą. Po paru dniach w Norwegii byliśmy jednak już do tego przyzwyczajeni, więc nawet nie zrobiło to na nas większego wrażenia. Zresztą to wszystko to i tak pikuś w porównaniu do tego, co było jeszcze przed nami… Kolejnym punktem naszej wyprawy był Kierag, powszechnie znane turystycznie miejsce, gdzie między górami wisi głaz, a ludzie robią sobie na nim zdjęcia prezentując swoją odwagę i wszechmocne zdolności. 😉 Brzmi zacnie, więc naturalnym jest, że ten punkt podróży musiał się znaleźć i w naszych planach. Czytaj dalej

Norway – next step!

Znów musieliśmy wrócić tą samą drogą, którą tam przyszliśmy. Oznaczało to, że po raz kolejny trzeba uważać, aby nie spaść lub kogoś nie zrzucić, bo tłumy nie odpuszczały. Chyba był wtedy weekend – to by wiele wyjaśniało. Na szczęście dotarliśmy do rozwidlenia dróg, gdzie obraliśmy kierunek „w prawo” i nagle jakbyśmy zniknęli dla świata… Pusto, cicho. Tylko my, szum drzew i wodospady rozbijające się o skały tumanami spienionej wody. Nareszcie można nacieszyć się naturą, napełnić butelki, przysiąść na kamieniu. Z pięknym widokiem odpalić kuchnię polową i zjeść posiłek łapiąc promienie słońca, które zdecydowało się wyjść tego dnia zza chmur. Jest radość! 🙂 Czytaj dalej

Norway – set up!

Gdzieś tam na północy Europy, za morzem, dwie godziny drogi samolotem od Modlina znajduje się kraina, w której „365 dni w roku pada deszcz, a w resztę dni świeci słońce”.  Tak przynajmniej twierdzi chorwacki kierowca busa, polskiego pochodzenia, mieszkający w Stavanger. Tam właśnie, uciekając od słońca postanowiliśmy spędzić wakacje roku 2012. Norwegia, czyli pieszo przez piękne fiordy,  z plecakiem na barkach, uśmiechem  na ustach i jedzeniem liofilizowanym w zapasie. Komu w drogę temu… treki! Czytaj dalej