Barcelona mi sueño!

IMG_2346Nigdy nie idę zgodnie z planem. W pisaniu. Próbuję jakiś zrobić i trzymać się go, bo przecież trzeba mieć jakąś kontrolę nad sobą, ale nie potrafię. Po prostu muszę poczuć, żeby coś napisać. Wcale to nie musi być temat z kategorii „już wkrótce”, bo przecież to był plan, a nie natchnienie. Dziś mnie natchnęło, jak Rory Gilmore ze Stars Hollow. Już kiedyś pisałam o odpowiedniej inspiracji. Każda jest dobra, choćby ze świata fikcyjnego. Na szczęście tutaj to ja decyduję dlatego zamiast do Turcji, która nie może doczekać się swojej opowieści, zapraszam do wyjątkowej Barcelony. Czytaj dalej

Przez Przypadek: Dominikana.

Wspominałam już, że zdarzyło się w moim życiu pare podróży przez przypadek. Muszę je szybciej spisywać, ponieważ już na horyzoncie są kolejne… To taka ciekawa niespodzianka od losu, która pozwala mi na eksplorowanie świata. To kierunki, które same do mnie przychodzą i nie wynikają z mojego planu. Są to podróże, podczas których oprócz przyjemności są też liczne obowiązki, ale podczas  każdej z nich staram się wyrwać coś więcej dla siebie. Nigdy przecież nie wiadomo czy uda mi się do tego miejsca jeszcze wrócić i czy to nie jedyna szansa na to, aby złapać i poczuć klimat danego miejsca. Gdzie rzucił mnie los? Nadal pozostajemy na wyspie. Tym razem jednak po innej stronie globu, na dalekim Zachodzie, na Morzu Karaibskim. Tak, tam, gdzie Jack Sparrow czarował nas swoim szaleństwem. Zapraszam na moją osobistą Czarną Perłę 🙂  Czytaj dalej

Przez przypadek: Mauritius. Three.

20150422_132840.ajpgWspomnieniami podróżuję po Mauritiusie już rok. Nie nudzi mi się! Miło jest wracać do miejsc, w których czas płynie zupełnie inaczej. Trafiłam tam przez przypadek. Czasem zastanawiam się, gdzie los mnie rzuci następnym razem. Tak, mam nadzieję, że to nie koniec niespodzianek! Ostatnio znajomi również mieli okazję odwiedzić tę fantastyczną wyspę. Czy im się podobało? Nie mogło być inaczej! 🙂 Jesteś ciekaw dlaczego? Trzecia część alfabetu powinna odpowiedzieć na to pytanie! Let’s go! Let’s read!

Czytaj dalej

Przez przypadek: Mauritius. Two.

20150422_131849Koniec postoju. Czas ruszać dalej w podróż po małej, ale niezwykle bogatej wyspie, która czaruje swym pięknem, egzotyką i atmosferą. Same uświadomienie sobie gdzie się jest i jednoczesne wyobrażenie sobie siebie na mapie, jako mikroskopijny poruszający się punkt po czymś, czego nie widać wywołuje uczucie wyjątkowości. Czy próbowałeś już kiedyś spojrzeć na siebie z odległości? Spróbuj, to bardzo ciekawe doświadczenie! To, co? Jedziemy dalej? 🙂
Czytaj dalej

Przez przypadek: Mauritius. One.

IMG_9549„Przez przypadek:…” to będzie historia podróży, które pojawiły się w moim życiu nieplanowane. Można  powiedzieć, że zostały mi w jakiś sposób narzucone przez los i nie miałam wpływu na ich kierunek. Dzięki temu zobaczyłam miejsca, do których prawdopodobnie sama bym się nie wybrała, a które wzbogaciły moje wspomnienia o fantastyczne chwile i obserwacje. Takie podróże (jak do tej pory) zdarzyły się trzy. Mauritius to trzecia z nich, najświeższa, gdyż byłam tam w tym roku, więc będzie to relacja prawie na bieżąco. Kolejne, poprzednie dwie również doczekają się tutaj swojego miejsca, ale tymczasem czas wyruszyć na drugą półkulę ziemi pod zwrotnik Koziorożca, na południe Afryki, na wschód od Madagaskaru, na wyspę kropkę, ledwo widoczną na mapie. Czytaj dalej

Norway – goodbye!

IMG_7201Po tych wszystkich przygodach, po ośmiu dniach w trudzie i magii wędrówki pozostało nam jeszcze tylko wyschnąć, usunąć kleszcza, przespać się na twardych, drewnianych ławkach i rano wsiąść na prom, który nas zawiezie do Stavanger, skąd odlatuje nasz samolot do domu. Plan prosty. Jak to jednak często w podróży bywa, okazało się, że i takie banalne założenia można nieoczekiwanie zmienić… Co jakiś czas wychodziliśmy z naszej przystani na ganek. Tam była toaleta, ale też idealne miejsce do palenia. Stałyśmy z koleżanką rozmawiałyśmy i nagle zaczepił nas jakiś mężczyzna… Czytaj dalej

Norway – be strong!

IMG_7192Lysebotn przywitało nas mokrą aurą. Po paru dniach w Norwegii byliśmy jednak już do tego przyzwyczajeni, więc nawet nie zrobiło to na nas większego wrażenia. Zresztą to wszystko to i tak pikuś w porównaniu do tego, co było jeszcze przed nami… Kolejnym punktem naszej wyprawy był Kierag, powszechnie znane turystycznie miejsce, gdzie między górami wisi głaz, a ludzie robią sobie na nim zdjęcia prezentując swoją odwagę i wszechmocne zdolności. 😉 Brzmi zacnie, więc naturalnym jest, że ten punkt podróży musiał się znaleźć i w naszych planach. Czytaj dalej